Radiestezja i Bioenergoterapia olbrzymia wiedza czy zabobon…

Radiestezja pochodzi od łac. radiato- promieniowanie i gr. aesthesia- wrażliwość, odczuwanie. Można więc nazwać ją „odczuwaniem promieniowania”. Termin ten wprowadził w latach 30 XX wieku, francuzki ksiądz radiesteta Abbe Alexis Boule. A w roku 1968 została oficjalnie wpisana do rejestru UNESCO jako nauka. Stosowanie radiestezji miało miejsce w Chinach, już ok.2200 p.n.e. Uważają oni, że w ciele człowieka następuje nieustanny przepływ energii między nim, a światem zewnętrznym. W starożytnym Egipcie wykorzystywano oddziaływanie na człowieka energii kształtu oraz symboli. Radiesteci w swojej praktyce najczęściej używają różdżki, albo wahadła.


Bioenergoterapia stosowana była już w czasach starożytnych.


BUNT, BUNT, BUNT
Czy można go nie mieć?. Nowa wiedza i to trudna do zrozumienia i akceptowania przynajmniej na początku. Jak zrozumieć tematy, które dotyczą energii, kiedy na początku się jej nie czuje. Mimo tych szaleńczych odczuć i tak mnie ciągnęło do klubu na kolejne spotkanie. Układałam swój grafik pracy, by nie opuścić żadnego wykładu. W klubie spotykały się wszystkie grupy wiekowe. Ludzie o tak różnych zainteresowaniach i metodach wypracowanych latami, chętnie dzielącymi się tę wiedzą z pozostałymi.
Panowała ciepła i serdeczna atmosfera pełna spokoju i wewnętrznej harmonii. Rozmawialiśmy o energiach, zdrowiu, wewnętrznym spokoju i równowadze duchowej. Z miesiąca na miesiąc, a dalej z roku na rok nowa wiedza zaczynała się we mnie zakotwiczać. By bardziej ją rozumieć uczestniczyłam w warsztatach praktycznych organizowanych przez klub. To zajęcia dla początkujących i bardziej zaawansowanych I i II stopnia. Poznawałam zasady pracy z wahadłem i uwrażliwianie rąk by odczuwać płynącą energię. Tutaj uczyłam się również sposobów medytacji i technik relaksacyjnych. Powoli krok po kroku zaczęłam zmieniać swoje myślenie. Jeżeli bardzo chcemy się czegoś nauczyć to wszystko jest możliwe nawet jeżeli w stadium początkowym nowa wiedza sprawia trochę kłopotu.
Moja edukacja nie ograniczyła się tylko do klubu radiestetów i bioenergoterapeutów. W tamtym czasie pomyślałam, że emocje pojawiają się w wyniku naszej złej komunikacji z otoczeniem. Ta komunikacja to My sami ze sobą, My a rodzina, My a współpracownicy czyli środowisko, w którym spędzamy 1/3 naszego życia i reszta otoczenia. A określenie asertywność dosyć, że nie znałam, nie rozumiałam to jak mogłam z niej korzystać?. Ale o tym opisze innym razem.


Mijały lata, a ja coraz rzadziej wymiotowałam.
Postanowiłam więc wykonać kolejną gastroskopię. Na badanie poszłam pełna niepokoju. Przecież metody, których używałam były po za wszelkimi medycznie uznanymi standardami. Badanie to nie należy do najprzyjemniejszych. Lekarz uważnie przyglądał się i sprawdzał czy nie ma jakiś ognisk zapalnych. Po zakończeniu usłyszałam- że nie ma śladu po chorobie. Trudno opisać co czułam. To radość, szok, zdziwienie. To wychodzenie ze szpitalnej przychodni w takim stanie jakbym dostała skrzydła. Mówi się: zmień swoje myśli, zmień swoje słownictwo, a zmieni się całe twoje życie. I tym miejscu podpisuję się pod tym stwierdzeniem, obiema rękami. Kiedy myślę o sukcesach w moim życiu to właśnie jest jeden z nich.

Wdzięczność

Zaczęłam patrzeć na siebie zupełnie z innej perspektywy.
➖ wdzięczność za powrót do zdrowia
➖ za zmianę myślenia
➖ mimo olbrzymiego mentalnego oporu dokonałam zmian w moim życiu
➖ patrzenie na siebie bardziej przychylnym wzrokiem
➖ poznanie cudownych ludzi, którzy rozumiejąc mnie wspierali w tej drodze
➖ za poznanie świata subtelnego – za możliwość dotykania energii swojej i otaczającego mnie świata

Shopping Cart